RSS
sobota, 11 września 2010

włosy mam krótkie jak nigdy dotąd. wyprane z koloru, powakacyjne. oczy smutne jak każdej jesieni. w obcym jeszcze dla mnie mieście, nieoswojonym, pijemy sporo wina, rozmawiamy do piątej nad ranem dwa dni z rzędu, pierwszy raz od studniówki piję wódkę. bez powodu. zasypiając w nieswoim łóżku ale we własnej pościeli myślę, że potrzebuję hektolitrów wódki. i dużo dużo więcej, żeby moja głowa przestała reagować, straciła kontakt z rzeczywistością już na zawsze.

11:14, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
niedziela, 05 września 2010

i każde zrobione zdjęcie jest kłamstwem. a ja nie potrafię kłamać. jestem fatalnym kłamcą. jestem w parszywej formie.

12:13, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 września 2010

rozpadłam się. żadne tam spektakularne tragedie, żaden płacz w poduszkę. to nie wielkie dramaty, werterowskie bzdury. rozsypałam się. po prostu, z dnia na dzień straciłam całą nagromadzoną energię. i nawet nie jest mi szczególnie smutno. przeskoczyłam na level spokojnej rezygnacji z uczestniczenia w tym tak zwanym życiu. krok do jesieni?

19:12, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
środa, 01 września 2010

z tego wszystkiego zaczynam się zastanawiać w których niewłaściwych ramionach w końcu wyląduję, żeby choć przez chwilę oszukać umysł.

21:32, delikatnienie.net
Link Komentarze (2) »

mam tylko cichą nadzieję, że zimne dłonie i ten nie dający się zaciszyć niepokój, to drżenie jest jedynie wynikiem jesiennej pogody.  że za kilkanaście kubków gorącej kawy wyjdzie słońce i wszystko będzie dobrze. no, prawie wszystko.

11:58, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 sierpnia 2010

od trzech dni życie toczy się w pościeli. stopy mam już jesiennie zimne, dłonie grzeję gorącą kawą z mlekiem. na dysku masa zdjęć do ogarnięcia, przy łóżku zaczęte książki. w głowie niemały bałagan, ale przecież jest dokładnie tak, jak przewidywałam. i chociaż te wakacje są najpiękniejszymi od czasu, kiedy przestaliśmy być dziećmi, świat się zmiejszył, nocne wyprawy nie mrożą krwi w żyłach, dni nie spędzamy już na drzewach sąsiadów wyjadając wiśnie, a wieczorów na graniu w piłkę na ulicy to jednak czuję, że to nie koniec wrażeń, że wrzesień przyniesie mi jeszcze kilka świetnych momentów do kolekcji.

19:55, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 sierpnia 2010

a ludzie są jak meduzy. płyną z prądem i parzą przy spotkaniu. mam poparzenia trzeciego stopnia, które zajmują 80 procent powierzchni duszy. czas na lizanie ran. czas na nowe miejsca i nowe przestrzenie, wielkie przestrzenie do ogarnięcia.

 

em.

11:26, delikatnienie.net
Link Komentarze (2) »
1 ... 16