RSS
piątek, 22 października 2010

posypałaś się, rozpadłaś się w ciągu jednej chwili. jesteś listopadowym już drzewem, w którym zamarzły soki.

18:26, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2010

kilkudniowe trzęsienie ziemi, miejmy nadzieje już za nami. jeszcze tylko kilka wstrząsów wtórnych. powietrze po burzy lżejsze, jednak piorun w nas trafił. zostały małe, podskórne pęknięcia w kształcie rozgałęzień nieporozumień i niedomowień. kiedyś się pewnie zagoją.

08:57, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 października 2010

od dwóch dni jestem wyłącznie tą płytą , absolutnie. wczoraj przez moment, przez naprawdę krótką chwilę poczułam się jak trzy lata temu, poczułam się jak szesnastolatka, której uginają się kolana przez jedno spojrzenie. zabawne.

14:31, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 października 2010

kobieta, mężczyzna, butelka wódki. filmowa historia. historia na wiersz. pudełko zapałek w ciepłej męskiej dłoni. żadnych numerów i żadnych adresów. w mieście wieje cieplejszy wiatr. przykładam rozgrzany policzek do zimnej szyby autobusu.

16:52, delikatnienie.net
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 października 2010

wokół unosi się zapach alkoholu i trawy. jest tak zimno, że zastanawiam się, czy za moment nie spadnie śnieg.

gubię się. nie w mieście, ale  w sobie.

20:23, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 października 2010


- I poczuł, że nie jest to rzeczywistość, w której chciałby się budzić

 

rankiem mam oczy zaklejone ciepłym jeszcze snem. piję małą, mocną kawę z dużą ilością mleka. kota przeciąga się na parapecie pomrukując. kilkanaście minut później idę przez zaspany, zamglony kraków. po prawej stronie stadion. po lewej stronie błonia. marzną mi dłonie. wciąż nie mam rękawiczek. gołębie w pośpiechu schodzą mi z drogi. znów przechodzę na czerwonym. słyszę jak kierowca nerwowo naciska klakson. zawsze naiwnie wierzę, że pasy dają bezpieczeństwo. nic nie chroni. żadne pasy bezpieczeństwa. żadne alarmy, czerwone światła, ostrzeżenia, znaki stopu. biegniemy na oślep, mając nadzieję, że chociaż wypadek będzie na tyle spektakularny, żeby mówili o nim w wieczornych wiadomościach.

 

 

tak, nienawidzę tego miasta, przecież wiesz.

 


08:45, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 października 2010

duszę się, zaciskam mocno pięści, knykcie bieleją. nie ma odpowiednich numerów telefonów do nocnych rozmów. przyjdzie mi wybuchnąć lada moment.

 

przeczę sobie, dobrze to wiem.

14:20, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 października 2010

jesienne słoneczne miasto. obce. o dziwo nie wsiadam w złe tramwaje, w złe autobusy. póki co jednak za dużo się dzieje, za dużo zmian. zbyt dużo nowych twarzy do ogarnięcia. zbyt wiele tzn dorosłych spraw. rankiem marznę na przystankach, nie mam nawet ciepłego swetra, kota przyzwyczaiła się do nas szybciej niż myślałyśmy. to miasto wydaje się, paradoskalnie, bardzo małe. na każdym kroku spotykamy znajomych. szalony tydzień. powoli układam wszystko, segreguję, ustawiam na odpowiednich półkach. radzę sobie, to najważniejsze. jakoś sobie radzę.

15:30, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »