RSS
poniedziałek, 30 maja 2011

i jest dokładnie tak :

 

Świat jest szeroki, piekielnie ciekawy, rozumiesz? Nie lubię gnić w jednym miejscu, bo dostaję kosmicznej melancholii i obrzydzenia do samego siebie.

Adam Bahdaj, Telemach w dżinsach 

19:49, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »

i pomimo, że w snach pojawiają się sytuacje, które sprawiaja, że budzę się niemal z krzykiem, staram się uspokoić oddech. Staram się myśleć o tym, że niedługo pojawimy się znów w naszym ukochanym mieście, będziemy wsłuchiwać się w ulubione dźwięki.

Marznę w zimnym mieszkaniu, pakuję w siebie historię kultury antycznej a w duchu już przygotowuję się do lipca. Do lipca, który pachnie Holandią. Miały być góry. Będą. Z tą niewielką różnicą, że w Szwajcarii. Jeszcze chwilę, jeszcze moment. Zapowiada się cudowny czas. Jeszcze trochę wysiłku i wszystko będzie, jak być powinno.

11:37, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 maja 2011

zupełnie tak jakby ktoś w mgnieniu oka przesunął dźwignię, która wyłącza całą energię, satysfakcję z tego, co robię, pewność siebie, moją kontrolę nad wszystkim, na co miałam do tej pory wpływ, albo przynajmniej tak przez chwilę mi się wydawało. W zamian dostałam pakiet lęków, wkurwienia, chęci zamordowania każdego, kto pojawia się na drodze, sporo niepewności i panicznego nie poradzę sobie, nie panuję nad tym.

 

i tylko soczyste kurwa błądzące na ustach.

14:41, delikatnienie.net
Link Komentarze (2) »
środa, 25 maja 2011

pociąg relacji kraków - świnoujście . odjazd 21.45. kupuję bilet. wsiadam. bez uprzedzenia, bez zapowiedzi. po dwóch niemożliwie długich godzinach, z niespokojnym zerkaniem na zegarek, w którym wskazowki prawie się nie poruszają, tuż przed północą wysiadam na stacji w katowicach. wiatr zawiewa piasek do oczu, a ja wyciągam telefon, słyszę zaspany, lekko zdezorientowany głos. mówię coś o zdolności teleportacji i tęsknocie. o tym, że marznę pod jak się później okazało niewłaściwą bramą. po dwudziestu minutach widzę szeroko otwarte z niedowierzania oczy. po kolejnych dwudziestu minutach oswajania się z moją obecnością uśmiech. słyszę jednocześnie, że jestem pojebana i wspaniała. i nieobliczalna. i cholernie mi się to podoba. o 9.45 pociąg relacji katowice - rzeszów. tuż przed południem jestem z powrotem w swoim świecie.

15:43, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 maja 2011

i chyba wiem, co czujesz, kiedy mówisz, że nie możesz uwierzyć. sama sobie nie dowierzam, ale to taki moment, kiedy naprawdę tęsknie. i kiedy mówię to na głos choć cicho, bardzo cicho, przez telefon, przez kilometry naprawdę tak czuję.

18:46, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 maja 2011

uwielbiam cię. miłego dnia. przeczytane o poranku słowa nie robią już chyba żadnego wrażenia. mam gruby pancerz, uodporniłam się, przemilczam, bo jeśli miałabym powiedzieć prawdę porządnie wszystkim by zatrzęsło.

 

 

większość czasu spędzam w krakowskich knajpach zostawiając tam ostatnie pieniądze. to, że barmani zaczynają mnie kojarzyć i uśmiechać się do mnie, kiedy tylko staję w drzwiach, chyba nie jest najlepszym znakiem. dwa wieczory przepite z człowiekiem, który nie powinien znikać, przepadać na tak długo. powinien nieziemsko za to oberwać (wiem, wiem, że to czytasz), za wszystkie nieodebrane połączenia i nieodpisywanie na moje żyjesz? zamiast tego cieszę się, że wreszcie mogliśmy wyciągnąć sprawy, o których nie mówimy nikomu. pijemy kolejne piwo, co rusz powtarzając, że bez przerwy wszystkich okłamujemy (choć mi do mistrza daleko), że jesteśmy ostatnimi skurwysynami, choć tak naprawdę (prawdę?) tylko probujemy jakoś korzystać z życia.. zapętlamy się, mieszamy, upijamy, trochę więcej uśmiechamy, trochę bardziej szydzimy z innych.

10:20, delikatnienie.net
Link Komentarze (3) »