RSS
czwartek, 30 grudnia 2010

ja już tego nie chcę, jestem już daleko poza tym. po prostu za dużo razy się przejechałam na tym, zbyt dużo rozczarowań, medal za naiwność. możesz już przestać grać, nie dotyczy mnie to.

14:20, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 grudnia 2010

gdyby nie ta zima, już by mnie tu nie było.

15:20, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 grudnia 2010

gdzie się podziały te rozmowy, przez które ciarki przebiegały przez ciało? słowa, które sytułowały się w podbrzuszu? nocne telefony doprowadzające do łez? długie godziny przy winie, jedno zdanie omawiane cały wieczór, jedna osoba, której zachowanie rozgryzało się miesiącami. gdzie są rozmowy wywracające życie do góry nogami? wiadomości , które sprawiały, że było się gotowym kupić bilet na drugi koniec Polski, byle tylko znaleźć się przy rozmówcy, żeby wysłuchać.paraliżujące masz jedną nową wiadomość. pomarańczowe sygnały ostrzegawcze na pasku zadań. zadania nie do rozwiązania.

 

brakuje mi tego.

22:55, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 grudnia 2010

zawsze w ten dzień bierze cię na podsumowania. i przestań pieprzyć, to nie był zmarnowany rok. może nie wydoroślałaś, może nie odnalazłaś się jeszcze w nowej przestrzeni, może większość dni tego roku było kompletnie bez znaczenia. ale pomyśl. to nie był łatwy rok. to był moment przejścia. nie spaliłaś tego. zdałaś maturę, jesteś na studiach, masz mieszkanie, masz kota i ludzi wokół siebie. miałaś cudowne wakacje, tak cudowne. tych kilka momentów, tego roku, które możesz szybko zliczyć w myślach. było warto. było warto wpieprzyć się w nieznane, nowe sytuacje, żeby poczuć na skórze życie, zeby doświadczyć. żeby marznąć i dać spalić się słońcu. żeby płakać i śmiać się na przemian. umierać ze strachu i oddychać z ulgą. olać najważniejsze sprawy i przeżywać drobiazgi. i może nie jesteś teraz na najlepszym etapie swojego życia, ale nic oprócz ciebie nie stoi na przeszkodzie, żeby to zmienić. nabijanie kolejnych punktów dorosłości. podtrzymywanie w sobie dziecka. balansowanie na cienkiej krawędzi. pomyśl, kolejny rok wypełniony wrażeniami, nowymi dźwiękami, kolejny rok milionów słów, cudzych opowieści, kadrów, ludzi, dotyku, odkryć. jak możesz mówić, że to zmarnowany rok ? to tylko ten grudzień, tylko grudzień. dostajesz w prezencie pakiet kolejnych dwunastu miesięcy. nie zmarnuj tego.

23:25, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 grudnia 2010

A. życzyła mi, żebym w nowym roku znalazła w sobie ten optymizm, energię i uśmiech, które miałam na początku października. To nie będzie łatwe zadanie.

18:20, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »

w drodze na instytutową wigilię mijam chłopaka, który siedząc obok mnie na ostatnim wykładzie sprawił,  że miałam ciarki na karku. przez niewyobrażalnie długą chwilę patrzymy na siebie po czym przechodzę dalej z rozpromienioną twarzą. niewiarygodne jak szczegóły potrafią ucieszyć. potem były uśmiechy, uściski, życzenia od ludzi, których na dobrą sprawę nadal kompletnie nie znam, wykładowcy nas wycałowali życząc dystansu i cierpliwości, satysfakcji ze studiów. chwilę potem siedzimy przy ginie w naszym mieszkaniu, rozmawiamy do 6 nad ranem z przekonaniem, że trzy godziny później wybierzemy się na uczelnię. nie wstajemy. kraków wciąga. niedługo święta. trzeba posprzątać. w życiu sobie posprzątać (myślisz, że ktoś zauważył wczoraj twoje oczy świecące i dłonie bładzące?).

12:38, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 grudnia 2010

Oświetlony Kraków. Obserwuję ludzi przez okno tramwaju. Nie uśmiechają się. Święta to nie jest czas radości. Puste mieszkanie. Dziewczyny wyjechały do domów, zabrały kotę. Jest cicho. Słychać szum wody w rurach. Szuranie krzeseł u sąsiada z góry. W głośnikach Kombajn, o którym opowiadam chłopakowi z pogranicza Polski i Litwy. Przesłuchaj, zakochasz się, mówię. Tej zimy się nie zakochuję. Tego grudnia nie trzymam zmarzniętych na kość dłoni w obcych kieszeniach. Nie wysyłam przedsennych esemesów, nie czekam na nie. Nie budzę się przy nikim, przy nikim nie zasypiam. Nie czuję tytoniu na języku, nie piję wina, mój szalik nie pachnie trawą. Nikt nie dotyka, nikogo nie dotykam, nic mnie nie dotyczy.

23:23, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 grudnia 2010

brakowało mi tego. od bardzo, bardzo dawna.

15:21, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 grudnia 2010

antybiotyk zostawia gorzki posmak na języku. albo to słowa, słowa, które się we mnie nie mieszczą, których nie mam do kogo wypowiedzieć.

00:39, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 grudnia 2010

wiesz, to jest naprawdę trudna sprawa. to życie. ten przedsionek dorosłości. tak się w tym wszytskim gubię i widzę jak obok, ci bliscy, ci z którymi śmiech doprowadzał tak często do płaczu, zgubili się tak samo. wessało ich miasto, przytłoczyły sprawy, które powinny gdzieś naturalnie przemykać obok, na marginesie. zniknął centralny punkt, ten, wokół którego wszsystko powinno się toczyć. sensem to nazwiesz, nazywaj jak chcesz. po prostu miotamy się, szarpiemy, wyrywamy żyły, kości wystają na zewnątrz, widać wszystko jak na hipernowoczesnym zdjęciu rtg. widać całą maszynerię, która nie wie, dlaczego jeszcze działa, i czy napędza ją coś więcej niż tlen. co by się stało, gdyby odłączyć zasilanie?  a ja mam ochotę wyrwać wtyczkę, przeciąć kabel łączący mnie z tym miastem, z tym życiem, z tym oprogramowaniem studia-obiad-sen-alkohol-niepotrzebne rozmowy-powroty do domu(domu?) . przeciąć kabel, wyjechać. wyjechać i ciągle wyjeżdżać, być nigdzie, być wszędzie. być sobą (sobą?) bardziej.

14:01, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2