RSS
wtorek, 30 listopada 2010

tydzień w małym, zasypanym pod śniegiem miasteczku. tydzień w ciepłym, zasypanym tabletkami i syropami łóżku. z daleka od szumu miasta, zaspanych ludzi w zatłoczonych autobusach, bardzo daleko od tych kilku osób, których wypatruję w twarzach mijanych mężczyzn. jakieś dwa miesiące temu popełniłam ogromny błąd, widzę to teraz wyraźnie. nic się nie zmieni. ja się nie zmienię.

za dużo post-rocka, za dużo myślenia.

14:35, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2010

dwa dni. niewiele snu, duże ilości alkoholu. trochę wkurwu, sporo dobrych emocji. przemiła integracja polsko-czeska. nauka? a co to takiego?

02:20, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 listopada 2010

duszę się, w sobie się miotam.

23:27, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 listopada 2010

do tej pory listopad rozpieszczał promieniami słońca. ciepłymi wieczorami i przyjemnym wiatrem. w cienkich swetrach, bez rękawiczek, można było głębiej odetchnąć. można było wejść w to miasto, w ulice pełne liści. chłód o nas nie zapomniał, a ja nie jestem na to gotowa. i nigdzie nie jest dobrze, nigdzie nie jest tak naprawdę bezpiecznie. to znów ten czas, kiedy mam siłę jeszcze tylko bardziej się zamykać. nie wstaję na zajęcia, w pokoju w półmroku zagrzebana w pościeli nasłuchuje mruczenia koty. gdzieś w tle george dorn screams. herbata za herbatą. zrób coś, zabierz mnie stąd.

14:00, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 listopada 2010

potrzebuję potężnego wybuchu, tak.

21:31, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »

miałam do opowiedzenia pół życia, czyli w praktyce ostatnie trzy miesiące. miałam dłonie jesiennie głodne, palce nerowo ściskające kolejny kufel piwa w barze, w którym nie byłam od bardzo dawna. w mieście, które przestaje być moim miastem. miałam pewność (skąd?dlaczego?), że się tam spotkamy. chyba to mnie tak wybiło. ta pewność. szkoda, że tylko tak nieistotnych spraw mogę być naprawdę pewna.

 

już dobrze. idziemy dalej.

14:15, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 listopada 2010

skończ z zaklęciami. zamiast zaklinać przyszłość zacznij wreszcie żyć. skończ z tą przeklętą naiwnością. na końcu i tak masz usta pełne wulgaryzmów, usta milczące. chłodne.

20:14, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 listopada 2010

bardzo muzycznie i bardzo smacznie ostatnimi dniami.

w czwartek znów lądujemy na miasteczku studenckim, integrujemy się z aghowcami, płaczemy ze śmiechu i wiatru, pijemy tanie wina.

w piątek w poszukiwaniu wolnego miejsca w jakiejkolwiek z krakowskich knajp po długich poszukiwaniach wpadliśmy na akustyczny koncert the road. zaczarowali coverami hendrixa, eddiego veddera z ulubionego into the wild, i genialnym wonderwall oasis. kilka słów zamienionych z muzykami i już wiem, że znów nie wrócę prędko do domu na weekend, bo przecież mamo, idziemy na koncert, nie wiem kiedy przyjadę.

z muzycznych odkryć jest jeszcze wczorajsze tres.b, supportujące pustki. przeurocza wokalistka, którą miałyśmy ochote z m. uściskać i perkusista, którego wyglądałyśmy później w tłumie.

Jadę tam, gdzie zwykle.
Tramwaj, obłocone drzwi.
Wysiądę, żeby sprawdzić czy
stoisz pod parasolem jak co dzień, gdy mijam cię.
Tym razem spojrzysz na mnie, wiem.

Nie zgubię się w tłumie

 

koncertowa jesień. potrzeba mi tego. bardzo. a dalej ? zamówione bilety na yanna tiersena we wrocławiu i na godspeed you! black emperor w poznaniu. choć to jeszcze sporo czasu, jest radość.

10:09, delikatnienie.net
Link Komentarze (5) »
czwartek, 04 listopada 2010

em, nie myślisz racjonalnie. nie myślisz.

20:04, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 listopada 2010

wieje halny. bardzo ciepłe dni. ciepłe wieczory. jest spokojniej. weekend spędzam u dawno nie widzianej rodziny. bawię dzieci, gromadkę kuzynek, kuzynów i nie całkiem trzeźwych wujków, piję wino z polskiej winnicy. wreszcie mam w dłoniach aparat. nieco głębiej oddycham. na półce bilet na Pustki. początek koncertowej jesieni, bez szału. muszę jakoś zagłuszyć tęsknotę. niezdefiniowaną tęsknotę, która rozpieprza mnie od środka.

22:37, delikatnienie.net
Link Komentarze (1) »