RSS
niedziela, 27 lutego 2011

ja mówię, że przyjadę, tylko najpierw się pozbieram, poskładam

ty mówisz, że poczekasz, że w porządku, że nie chcesz się naprzykrzać

 

 

ktoś kiedykolwiek wcześniej powiedział, że będzie na mnie czekał?

12:10, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 lutego 2011

trochę się gubię w tym wszystkim i trochę się boję. szarpie się we mnie coś dziwnego i w snach ujawnia jeszcze bardziej zniekształcone.

16:26, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 lutego 2011

chyba nie o to mi chodzi. chyba mam ochotę uciec. i nie wracać? chyba nie powinieneś mówić wielokropkami i nerwowo wypuszczać dymu z ust. chyba nie powinieneś się przywiązywać. rozczaruję, znam siebie. zawsze rozczarowuje i wszędzie jest mi niewygodnie.

22:31, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lutego 2011

nie chcę się przywiązywać, chowam się, trochę uciekam. wiem jak to wygląda z drugiej strony, zawsze to ja byłam po tej drugiej stronie. tym bardziej nie powinnam.

 

a. dzwoni do mnie, mówi o rzeczach, które porządnie podnoszą mi ciśnienie by na koniec zostawić uśmiech na twarzy daj sobie spokój z tymi poprawkami, rzucaj to w cholerę, wrocław na ciebie czeka! . wiem to bardzo dobrze, ale jeszcze chwilę powalczę tutaj, z tym miastem.

13:33, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lutego 2011

po prostu to zawsze ja byłam tą, która wyrywała sobie żyły z zatęsknienia. tą która przegryzała wargi do krwi, żeby nie powiedzieć jak bardzo zależy. tą której nie odpisywało się na wiadomości miesiącami by później z hukiem uderzyć jednym słowem. to ja za każdym odgłosem znajomych kroków wieczorem, za każdym razem gdy pojawiała się w autobusie, na ulicy podobna twarz trochę umierałam. i może dlatego teraz lekko niepokoi mnie, że to komuś zależy, zależy bardziej. i że przyjeżdża jest i dotyka. milczy kiedy trzeba i nie karze na siebie czekać.

10:50, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 lutego 2011

mam wrażenie, że po raz kolejny zataczam jakieś wielkie koło, goniąc własny ogon, znajduję się w tym samym punkcie, w którym byłam jakiś czas temu. włosy za każdym razem mam coraz krótsze, w ostatniej chwili rozmyślam się i pozostaję przy kolorze czerwonym. płomiennej purpurze. tylko dlatego pewnie,żeby zastanawiać się później, gdzie się podziała moja niewidzialność, żeby wpadać na niewłaściwych facetów w obcych knajpach, wplątywać się w historie, które kończą się nad ranem.

na moje własne życzenie, moje studiowanie wisi na włosku. nie wiem, czy chcę by było inaczej. przedwczoraj, kiedy stwierdziłam, że to właśnie moment kiedy będę miała na to wszystko wreszcie porządnie wyjebane był jednym z najlepszych dni w ostatnim czasie. kiedy przemierzałyśmy z meg ulice krakowa, słoneczne, choć chłodne. szukając po antykwariatach starych map i ginąc wśród książek. kiedy wieczorem oglądałyśmy francuskie filmy i gotowałyśmy rybę z warzywami. kiedy w kieszeni znalazł się bilet na the national (dziś dołączył bilet na bonobo) ... tak, w wtedy czuję, że mogę głębiej oddychać, że cała reszta jest tak naprawdę bez sensu.

 

a z tego snu wybijają mnie nocne i długie telefony z katowic. długie rozmowy w trakcie których przez szumy i trzaski słyszę post-rocka i szczekanie psa, słyszę odgłos zapalniczki i dymu papierosowego wypuszczanego z ust, gdzie zdarzają się minuty ciszy, kiedy jeszcze mocniej ściskam słuchawkę . moje miasto rodzinne w tych przebłyskach wiosny jest dziwnie smutne i brudne. zakurzone i ciche.  od jego miasta dzieli mnie jakaś godzina drogi pociągiem. 10 minut na stację, godzina drogi, 5 minut do mieszkania nieopodal dworca. to chyba dobrze, że nie ma jutro czasu. znam siebie, już bym tam była. przez godzinę i piętnaście minut zastanawiając się po cholerę to robię...

21:50, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lutego 2011

kiedy jedna osoba mówi ci, że zbliża się burza, możesz zaprzeczać. możesz uznać, że jej się przewidziało, że kłamie, że to nie jest wcale tak, że za chwilę przyjdzie huragan i zmiecie wszystko na czym ci zależy z powierzchni ziemi. kiedy mówi to jedna osoba możesz jej nie uwierzyć. masz takie prawo. ludzie są omylni.

 

gorzej, jeśli to samo słyszysz od kolejnej osoby, i następnej i następnej. i jeżeli oni wszyscy mówią o zbliżającej się burzy, o błyskach i zwarciach, o grzmotach, możesz jeszcze bronić się, że to ich zbiorowa halucynacja, albo że chcą ci to wmówić, chcą, żebyś w to wierzył. ale to nie ma sensu. więc albo się z tym zmierzysz, albo wyjdziesz na naiwnego idiotę, który ucieka przed prawdą.

 

ja chcę uciec.

12:34, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lutego 2011

nie wiem czy za dużo słów mam w sobie, czy nie mam ich wcale, ale milczę. przemilczam Poznań, poza kadrem zdarzyło się za wiele. przemilczam, że ten świat jest tak mały, że Wrocław znów przyjaźnie się do nas uśmiecha, milczę o tym, że Katowice są zbyt blisko i czuję niepokój, przemilczam, że obiecuję Wilno, a nie wiem czy wykrzesam w sobie na to optymizm, wiem, że Paryż będzie nasz, ale nie chcę mówić za wiele. Przemilczam, że Kraków jest miastem, w którym od miesięcy nie potrafię znaleźć jednego człowieka, bez którego to wszystko wydaje się nic nie warte.

00:33, delikatnienie.net
Link Dodaj komentarz »