Blog > Komentarze do wpisu

do tej pory listopad rozpieszczał promieniami słońca. ciepłymi wieczorami i przyjemnym wiatrem. w cienkich swetrach, bez rękawiczek, można było głębiej odetchnąć. można było wejść w to miasto, w ulice pełne liści. chłód o nas nie zapomniał, a ja nie jestem na to gotowa. i nigdzie nie jest dobrze, nigdzie nie jest tak naprawdę bezpiecznie. to znów ten czas, kiedy mam siłę jeszcze tylko bardziej się zamykać. nie wstaję na zajęcia, w pokoju w półmroku zagrzebana w pościeli nasłuchuje mruczenia koty. gdzieś w tle george dorn screams. herbata za herbatą. zrób coś, zabierz mnie stąd.

czwartek, 18 listopada 2010, delikatnienie.net

Polecane wpisy

  • odloty. odsłona pierwsza.

    myślałam, że tak strasznie zaboli, kiedy będę musiała się rozstawać z miastem K. a okazuje się, że nagle wszyscy uciekają z tego miasta, z tego kraju. sierpień